sobota, 4 marca 2017

Kap, kap, kap


I zaczęło się z grubej rury
Od wiercenia wielkiej dziury…

Przepytawszy sąsiadów dowiedzieliśmy się, że wodociąg teoretycznie jest, ale nie przyłączają nowych domów, bo…. wody brakuje. A co to za wodociąg, że wody brakuje? Ano taki, który wyłapuje w zbiorniki wodę spływającą z góry i rozprowadza to po domach….. Taaa….. Trudno było dyskutować nowym z miejscowymi.
Nie było innego wyjścia, tylko dokopać się do wody. Znalazł się miejscowy przedsiębiorca, sprawa została obgadana, termin umówiony. Miał wiercić na wiosnę i słuch po nim zaginął. Ani dodzwonić się, ani doczekać telefonu. Przeszedł marzec, przeszedł kwiecień. Wodę woziliśmy z domu w baniakach i butlach, używając tak oszczędnie, jak się dało. W maju mieliśmy dość i znaleźliśmy inną firmę, która przyjechała dosłownie z dnia na dzień. Przyjechały wielkie maszyny, które cudem zmieściły się na niewielkiej działce i woda poleciała ostrym strumieniem.



Wiercenie studni głębinowej

Ciekiem zachwycił się nawet główny wiertniczy, bo to różnie podobno bywa.

U nas wody nie brakuje, nawet w najgorętsze lato. Z upodobaniem podlewamy więc kwiatki i trawę….

– Wywierćmy studnię! Będziemy mieli czyściutką, przefiltrowaną przez różne złoża wodę… Ha, ha, ha, nic bardziej mylnego. Woda z wierconej studni zawsze jest zanieczyszczona. Ale tego dowiedzieliśmy się, gdy oddaliśmy próbki do przebadania. Woda z wierconej studni zawsze musi być uzdatniana. Nasza też. Można się myć, ale do picia nie polecam.

Wody mamy więc pod dostatkiem do wszystkiego, ale do gotowania wciąż wozimy wodę z domu. Wszystko w swoim czasie…

Podłączenie wody rozwiązało wiele problemów. Teraz było wreszcie można zabrać się za prawdziwą robotę. Ale od czego tu zacząć? Na co nie spojrzeć, to można rękawy zakasać. To może najpierw poprawić fundament?
Ale o tym następnym razem…

Korzystając z pogody pochodziliśmy po okolicy. Miejsce jest super. Dosłownie spacerkiem nad jedno jezioro, spacerkiem nad drugie jezioro, dłuższym spacerkiem nawet na Górę Żar. Wszystko  w zasięgu ręki. A maj jest piękny.

Murowana kapliczka  z XVIII w. oraz drewniana dzwonnica (XIX w.)

Leśne ścieżki w Beskidach

Jezioro Międzybrodzkie
 
I typowy widok na niebie – lotnie, samoloty i szybowce – wszystko dzięki Górskiej Szkole Szybowcowej Aeroklubu Polskiego „Żar” oraz działającej na Żarze szkole paralotniowej. Lubię na nie patrzeć, a widok samolotu wynoszącego w powietrze szybowiec i typowy odgłos silnika przypominają mi dzieciństwo niedaleko łódzkiego Lublinka.

Panie pilocie, dziura w samolocie…



Pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz