I zaczęło się z grubej rury
Od
wiercenia wielkiej dziury…
Przepytawszy sąsiadów dowiedzieliśmy się, że wodociąg
teoretycznie jest, ale nie przyłączają nowych domów, bo…. wody
brakuje. A co to za wodociąg, że wody brakuje? Ano taki, który
wyłapuje w zbiorniki wodę spływającą z góry i rozprowadza to po
domach….. Taaa….. Trudno było dyskutować nowym z miejscowymi.
Nie było innego wyjścia, tylko dokopać się do wody. Znalazł
się miejscowy przedsiębiorca, sprawa została obgadana, termin
umówiony. Miał wiercić na wiosnę i słuch po nim zaginął. Ani
dodzwonić się, ani doczekać telefonu. Przeszedł marzec, przeszedł
kwiecień. Wodę woziliśmy z domu w baniakach i butlach, używając
tak oszczędnie, jak się dało. W maju mieliśmy dość i
znaleźliśmy inną firmę, która przyjechała dosłownie z dnia na
dzień. Przyjechały wielkie maszyny, które cudem zmieściły się
na niewielkiej działce i woda poleciała ostrym strumieniem.
 |
| Wiercenie studni głębinowej | | | | | | |
Ciekiem zachwycił się nawet główny wiertniczy, bo to różnie
podobno bywa.
U nas wody nie brakuje, nawet w najgorętsze lato. Z upodobaniem
podlewamy więc kwiatki i trawę….
– Wywierćmy studnię! Będziemy mieli czyściutką,
przefiltrowaną przez różne złoża wodę… Ha, ha, ha, nic
bardziej mylnego. Woda z wierconej studni zawsze jest
zanieczyszczona. Ale tego dowiedzieliśmy się, gdy oddaliśmy próbki
do przebadania. Woda z wierconej studni zawsze musi być uzdatniana.
Nasza też. Można się myć, ale do picia nie polecam.
Wody mamy więc pod dostatkiem do wszystkiego, ale do gotowania
wciąż wozimy wodę z domu. Wszystko w swoim czasie…
Podłączenie wody rozwiązało wiele problemów. Teraz było
wreszcie można zabrać się za prawdziwą robotę. Ale od czego tu
zacząć? Na co nie spojrzeć, to można rękawy zakasać. To może
najpierw poprawić fundament?
Ale o tym następnym razem…
Korzystając z pogody pochodziliśmy po okolicy. Miejsce jest
super. Dosłownie spacerkiem nad jedno jezioro, spacerkiem nad drugie
jezioro, dłuższym spacerkiem nawet na Górę Żar. Wszystko w
zasięgu ręki. A maj jest piękny.
 |
| Murowana kapliczka z XVIII w. oraz drewniana dzwonnica (XIX
w.)
|
 |
| Leśne ścieżki w Beskidach |
 |
| Jezioro Międzybrodzkie | |
I typowy widok na niebie – lotnie, samoloty i szybowce –
wszystko dzięki Górskiej Szkole Szybowcowej Aeroklubu Polskiego
„Żar” oraz działającej na Żarze szkole paralotniowej. Lubię
na nie patrzeć, a widok samolotu wynoszącego w powietrze szybowiec
i typowy odgłos silnika przypominają mi dzieciństwo niedaleko
łódzkiego Lublinka.
Panie pilocie, dziura w samolocie…
Pozdrawiam